Co dokłada dodatek

Pale Reach to nowy region na południowym skraju mapy — zamarznięty archipelag z własną fauną, własnymi zagrożeniami i własnym klimatem. Wchodzisz w niego przez lodowy kanał, który otwiera się dopiero po zamontowaniu lodołamacza.

Sama obecność lodu zmienia logikę podróży. Trasy, które wydawały się oczywiste, zamykają się pod lodową pokrywą; inne — te zamrożone — otwierają się jak korytarze z koncertową akustyką.

Lodołamacz i paleofauna

Lodołamacz to najlepszy gadżet tego DLC — dzieli wodę na żeglowną i nieżywą, a każde wbicie w lód brzmi jak rozbicie szkła w piwnicy. Za nim: paleofauna — gatunki sprzed milionów lat, które wyglądają, jakby lód je wypuścił na przerwę.

Sześć nowych mutacji, trzy nowe typy zagrożeń i jedno stworzenie, którego nie będziemy tutaj opisywać — samemu trzeba je usłyszeć.

Wady

Region jest krótszy, niż sugeruje mapa — zawartość wyczerpuje się w 3–4 godziny. Ekonomia lodowych połowów jest mniej satysfakcjonująca niż hadalnych, a część zadań pobocznych to fetchowanie z wycieczkami po znanych szlakach.

Największy problem: lód działa jak dekoracja, kiedy powinien działać jak antagonista. Raz czy dwa gra potrafi go użyć strasznie — mogło być częściej.

Werdykt

Pale Reach nie jest obowiązkowe — ale jest piękne. 3–4 godziny w nowym klimacie, nowa fauna do kolekcji i lodołamacz, który zostaje w arsenale na zawsze. Dla fanów atmosfery: 8/10. Dla tych, którzy chcą długości: poczekaj na Iron Rig.